Przejdź do treści
Strona główna » Ferie 2024, czyli jak nie dać się zwariować i miło spędzić zimową przerwę

Ferie 2024, czyli jak nie dać się zwariować i miło spędzić zimową przerwę

Korekta i redakcja: Kamila Szymczak

Jak co roku, wielkimi krokami zbliża się wyczekiwany przez wielu okres studniówek, półmetków, a przede wszystkim – ferii zimowych. Już niebawem pierwsze województwa rozpoczną dwutygodniowe ferie, by na chwilę odetchnąć od szkolnej rzeczywistości. Co warto wiedzieć o tegorocznych feriach i co ciekawego można na nie przygotować?

Na każdego przyjdzie pora

Zgodnie z tradycją, ferie zimowe podzielone zostały na kolejne turnusy dla poszczególnych województw, aby nagle Zakopane nie zostało zakopane pod tłumami turystów z całej Polski. Jeśli jeszcze nie sprawdziliście, kiedy Wasze województwo będzie mogło korzystać z uroków pięknej zimowej polskiej pluchy, poniżej znajdziecie krótką rozpiskę najważniejszych terminów:

15.01 – 28.01 Ministerstwo Edukacji Narodowej przeznaczyło na odpoczynek dla województwa dolnośląskiego, opolskiego, mazowieckiego i zachodniopomorskiego,

22.01 – 04.02 to kolejne dwa tygodnie, podczas których odeśpią uczniowie województwa podlaskiego i warmińsko–mazurskiego,

28.01. – 11.02 korzystać z czasu wolnego będzie województwo lubelskie, śląskie, podkarpackie, łódzkie oraz pomorskie,

12.02 – 25.02 to ostatni turnus ferii w tym roku, który przypada województwu małopolskiemu, lubuskiemu, kujawsko–pomorskiemu, świętokrzyskiemu i wielkopolskiemu.

Jak odpocząć, ale nie zmarnować wolnego czasu?

Mając już przed oczami kalendarz z zaznaczonymi dwoma tygodniami wolnego, warto by zaplanować coś, aby nie przeminęły one jedynie na leżeniu do południa pod kołdrą i przeglądaniu Tik-Toka. Każdy ma oczywiście inne preferencje co do sposobu na spędzenie wolnego czasu, ponieważ nie każdy musi być molem książkowym lub miłośnikiem sportów ekstremalnych.

Po pierwsze i najważniejsze – jak najlepiej zacząć dzień? Na pewno nie od wstawania w stanie półprzytomności z worami pod oczami na pół policzka. Pierwsza rada zatem brzmi – porządnie odespać! Pozwolić swojemu organizmowi usnąć, kiedy poczuje tego potrzebę i tak samo z obudzeniem się. Nie chodzi o przesiadywanie do późna, ile tylko się wytrzyma, i wstawanie dopiero na obiad, ale skorzystanie z tych poranków, kiedy to nie budzik wyrywa Was ze snu, a jedynie czysta chęć wstania z łóżka.

Biorąc pod uwagę fakt, że większość wieczorów w tygodniu ucieka zdecydowanie za szybko i brak nam czasu, aby na chwilę siąść i zwyczajnie zrobić coś relaksującego, warto wykorzystać możliwość pozostania w domu. Dla jednych kolejna ciekawa książka będzie świetnym planem na wieczór, niektórzy pochwycą za odłożone na później pudełko z puzzlami, a jeszcze inni wybiorą indywidualne kino z ulubionym filmem.

Jeżeli jednak przesiadywanie w jednym miejscu przez dłuższy czas niezbyt Wam odpowiada, jednym z lepszych pomysłów będzie wybranie się na lodowisko. Ta forma aktywnego wypoczynku nie tylko pobudza ciało i mięśnie do działania, wydzielając endorfiny i inne pozytywne związki, ale jest okazją do nabycia nowych umiejętności lub doskonalenia już tych w Waszym posiadaniu. Przy bardziej popularnych lodowiskach warto spojrzeć na godzinę, by nie władować się w jeden wielki wir ludzi, jeżdżących ze sobą, stykając się ramionami, gdyż nie na tym rzecz polega. Ośrodki sportowe udostępniające lodowiska za opłatą często wyceniają weekendową jazdę na łyżwach na droższą od tej w środku tygodnia. Ponadto miejcie na uwadze, że zdarzają się przerwy techniczne na czyszczenie tafli, więc rozważnie rozplanujcie swój dzień, aby nie przyjechać jak akurat na lód wyjedzie obsługa ze sprzętem.

Jak wybrać, aby nie żałować?

Opcji jest wiele – tak samo jak preferencji. Biorąc pod uwagę elementy takie jak ograniczony budżet, lepiej solidnie przemyśleć swoje decyzje, by potem ich zwyczajnie nie żałować. Chociaż kilkudniowy wypad na Hawaje brzmi niezwykle kusząco, jest wiele bardziej oszczędnych opcji na spędzenie ferii – z rodzicami, przyjaciółmi, a nawet w pojedynkę. Najważniejsze jest, żeby nie mieć zaplanowanego każdego dnia co do minuty, bowiem nigdy nie uda się zrealizować wszystkiego. A po co niepotrzebnie się denerwować niewypełnieniem wszystkich pomysłów, skoro można na spokojnie wybrać dwa lub trzy i wycisnąć z nich jak najwięcej?

Lodowisko w Parku Jordana w Krakowie

Nawiązując do wcześniej rzuconej sugestii, jazda na łyżwach przyciąga wielu chętnych. Ciekawym miejscem, do którego można się wybrać jest Ice Park Kraków, czyli zespół lodowisk położonych w Parku Jordana, okrzyknięty największym lodowiskiem w Polsce, które znajduje się pod gołym niebem.  Na cały kompleks składają się aż trzy części dostępne dla chętnych – duże lodowisko, mniejsze (dla dzieci) oraz alejka lodowa, która pozwala wyrwać się ze schematycznej jazdy w kółko.

Podstawowe rodzaje biletów to koszt 27 zł (normalny) oraz 22 zł (ulgowy). Lodowisko oferuje możliwość wypożyczenia łyżew, kasku i chodzika pomagającego w jeździe, a także udostępnienie szafki. Wszystko za odpowiednim kosztem.

Biały Krzyż dla fanów zimowej zabawy

Przy sprzyjających warunkach pogodowych, warto rozważyć przejażdżkę w okolice Szczyrku. Mniejszy zamiennik Zakopanego oferuje liczne stoki narciarskie oraz saneczkarskie, które zapewniają niesamowite doznania i maksimum zabawy. Sam przejazd licznymi zakrętami po pnącej się wyżej i wyżej drodze należy do niesamowitych wrażeń. Widok z wysokości blisko 1000 metrów n. p. m na ośnieżone wzniesienia i lasy to coś, czego każdy powinien doświadczyć.

Kompleks narciarski „Biały Krzyż” jest czynny od 8.00 do 20.00. Obok siebie położone są dwa stoki – szerszy dla miłośników nart i snowboardu, a węższy, ale równie długi, dla młodszych feriowiczów na sankach. Znajdują się tam również dwa wyciągi narciarskie, a ponadto kompleks oferuje naukę jazdy, wypożyczalnię odpowiedniego sprzętu oraz coś na ząb. Miejsce to można podejrzeć przez udostępnioną w Internecie kamerkę z widokiem na ten fragment Beskidu Śląskiego.

Na plażę nie tylko latem

Dla spragnionych czegoś więcej, co najmniej nietuzinkową opcją będzie wybranie się nad… polskie morze. Zima nad Bałtykiem nie musi być kojarzona jedynie z morsowaniem, ale także okazją do spokojnych spacerów i poszukiwania naszego własnego złota – bursztynu.

Styczeń to jeden z miesięcy, kiedy Morze Bałtyckie dotykają sztormy. Silny wiatr wzburza wodę, a masywne fale poruszają piaszczystym dnem, wyrzucając na brzeg złote odłamki historii. Spacer wzdłuż plaży, zdrowe i przepełnione jodem powietrze to przyjemna alternatywa na spędzenie weekendu nad morzem. Przeszukiwanie wzrokiem piasku, zwłaszcza gdy znajdzie się pierwszy bursztyn, potrafi stać się uzależniające. Jednym z najlepszym miejsc na bursztynowe polowanie jest Zatoka Gdańska, gdzie nietrudno w ciągu 30 minut uzbierać garstkę drobnych i wielokolorowych bursztynów. A przy nieco większym szczęściu i wytężonym wzroku znaleźć można prawdziwe skarby.

Nie warto marnować ten czas na smartfony i nic nierobienie. W zależności od upodobań, każdy znajdzie coś dla siebie na czas ferii. Na wyciągnięcie ręki, a może na drugim końcu kraju. Nie ma co zamykać się w pokoju i nieustannie myśleć o uciekającym czasie. Trzeba go złapać i wykorzystać co do ostatniej sekundy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content