Przejdź do treści
Strona główna » Co stało się w Rumunii w grudniu 1989?

Co stało się w Rumunii w grudniu 1989?

Korekta: Kamila Szymczak

16 grudnia 2023 r. minęła 34. rocznica rewolucji w Rumunii. W grudniu 1989 r. w Bukareszcie i w innych rumuńskich miastach doszło do krwawych wydarzeń, które doprowadziły do obalenia i śmierci dyktatora Nicolae Ceausescu i jego żony Eleny. Wielu historyków i dziennikarzy zastanawia się do dzisiaj, co tak naprawdę się wtedy wydarzyło. Istnieje wiele wersji wydarzeń, ale żadna nie jest do końca pewna. Również ocena rządów Nicolae Ceausescu nie jest jednoznaczna. Był on słabo wykształconym komunistycznym aparatczykiem, który pod koniec lat 40. XX w. piastował stanowisko ministra rolnictwa, a następnie zastępcy ministra obrony narodowej. W 1952 r. Ceausescu został członkiem Komitetu Centralnego Rumuńskiej Partii Robotniczej, a w 1954 r. pełnoprawnym członkiem Biura Politycznego. W 1965 r. po śmierci Gheorghe Gheorghi-Deja dotychczasowego I sekretarza Rumuńskiej Partii Robotniczej Ceausescu został przywódcą Rumunii. Przez trzy lata był figurantem, za którego plecami rządzili starzy członkowie Biura Politycznego. W 1968 r. Ceausecu zdobył pełnię władzy na fali interwencji wojskowej państw Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Pod koniec sierpnia 1968 r. na wielkim wiecu w Bukareszcie rumuński przywódca potępił interwencję i uznał ją za zagrożenie dla pokoju w Europie. Wywołało to wściekłość Związku Radzieckiego, ale Rumuni uznali Ceausescu za bohatera, który miał odwagę przeciwstawić się sowieckiemu imperium.


W latach 70. XX wieku popularność Ceausescu była w społeczeństwie bardzo duża. Rumunia szybko się rozwijała. Budowano fabryki, drogi, szpitale i bloki mieszkalne. Poziom życia robotników wzrósł kilkakrotnie w porównaniu z poprzednimi latami. Nicolae Ceausescu prowadził bardzo aktywną politykę zagraniczną i wiele podróżował. Zaciągnął kredyty (13 miliardów dolarów) w Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej. Te pieniądze miały przyczynić się do jeszcze większego rozwoju gospodarki rumuńskiej. Mało kto wiedział, że pożyczki udzielone zostały na bardzo niekorzystnych dla Rumunii warunkach. Od końca lat 80. XX w. sytuacja gospodarcza w Rumunii zaczęła się systematycznie pogarszać. Duży przyrost naturalny (Ceausescu i jego żona Elena prowadzili politykę podniesienia wskaźnika rozrodczości), masowe przesiedlanie do miast mieszkańców wsi, budowa monumentalnego Domu Ludu (obecnie gmach parlamentu) i spłata zadłużenia spowodowały drastyczne obniżenie poziomu życia obywateli Rumunii. Gdy w 1989 r. upadały komunistyczne rządy w Europie, reżim Ceausescu wydawał się mocny i niezniszczalny. Dyktator spłacił zagraniczne długi (ostatnią ratę w listopadzie 1989 roku) i podpisał korzystne umowy na dostawę ropy naftowej z Iranu, i kilku krajów arabskich.


Upadek przyszedł nieoczekiwanie. 16 grudnia 1989 r., w odpowiedzi na próbę eksmisji z parafii wywodzącego się z mniejszości węgierskiej ewangelickiego pastora László Tőkésa, wybuchł protest w Timișoarze. Władzę zareagowały brutalnie, wysyłając przeciwko demonstrantom Służbę Bezpieczeństwa Securitate, milicję i wojsko, które w ciągu kilku dni spacyfikowały protest (zginęło ponad 60 osób). Nicolae Ceausescu przebywający z oficjalną wizytą w Iranie powrócił do Rumunii i zwołał na 21 grudnia wielki wiec w Bukareszcie. Podczas jego przemówienia sytuacja wymknęła się spod kontroli. Dyktator zamiast braw i okrzyków poparcia usłyszał krzyki i gwizdy. Wiec przerwano, a tłum rozlał się po Bukareszcie, atakując komitety partii komunistycznej. Władze wysłały przeciwko demonstrantom czołgi i transportery opancerzone. Padło dużo ofiar. Strzelanina ucichła dopiero około godziny 3:.00 w nocy, kiedy resztki protestujących uciekły do domów. W nocy z 21 na 22 grudnia zginął (prawdopodobnie w wyniku samobójstwa) minister obrony narodowej Rumunii, generał Vasile Milea. Dowiedziawszy się, że Milea nie żyje, 22 grudnia 1989 r, w godzinach porannych Ceaușescu powołał generała Victora Stănculescu na jego miejsce. Ten kazał żołnierzom wrócić do swych kwater, o czym nie poinformował dyktatora. Stănculescu kilka dni wcześniej wydał rozkaz strzelania do demonstrantów na ulicy Lipova w Timișoarze. Chcąc uniknąć roli kozła ofiarnego rankiem 22 grudnia 1989 r. poprosił lekarza wojskowego o założenie gipsu na lewą nogę. W ten sposób chciał uniknąć wizyty w Ministerstwie Obrony Narodowej oraz w Komitecie Centralnym Rumuńskiej Partii robotniczej. Jednak kategoryczne polecenie Nicolare Ceausescu zmusiło go do udania się do tych instytucji.
22 grudnia 1989 r. rumuński tyran zwołał na godzinę 12:00 kolejny wiec, na którym obiecał podwyżkę płac. Jednak jego słowa nie zostały nawet usłyszane. Zagłuszył jej potężny ryk rozwścieczonego tłumu. Świadkowie mówią, że w oczach rumuńskiego dyktatora dostrzegli obłędny strach. Nicolae Ceausescu widział swojego obrońcę w generale Victorze Stănculescu. Ten jednak nie zamierzał bronić wodza. Zachował się jak rzymski prefekt pretorianów uznając, że tego cesarza nie da się już utrzymać, gdyż jest zbyt znienawidzony przez lud. Doradził Ceausescu ucieczkę ze stolicy. Gdy śmigłowiec startował z dachu Komitetu Centralnego Rumuńskiej Partii Robotniczej zgromadzony na dole tłum skandował ,,szczur, szczur, łapać szczura””. Dalsze wydarzenia są jeszcze bardziej tajemnicze.


Po uciecze Ceausescu w Bukareszcie rozpoczęły się chaotyczne walki. Do dziś nie wiadomo kto kogo atakował. Część Securitate — rumuńskiej Służby Bezpieczeństwa przeszła na stronę rewolucji. W dniach 22 – 24 grudnia 1989 r. trwały w stolicy walki o międzynarodowe lotnisko Otopeni. Ostrzeliwane były także ministerstwa, szpitale, i budynki mieszkalne. Wszystko wskazuje na to, że oddziały wojska zostały wysłane przeciwko sobie celowo. Okoliczności schwytania i śmierć rumuńskiego dyktatora też są do dziś niewyjaśnione. Nicolae Ceausescu w towarzystwie żony Eleny i dwóch współpracowników, czyli “szarej eminencji” reżimu Emila Bobu i wiceprzewodniczącego Rady Państwa Maneą Manescu odleciał śmigłowcem w kierunku Tirgoviste, gdzie znajdowała się rządowa rezydencja. Pilot śmigłowca po wielu latach w udzielonym wywiadzie powiedział, że Ceausescu ciągle go pytał, czy służy sprawie. Gdy pilot odrzekł “jakiej sprawie mam służyć” dyktator zbladł i rozkazał mu natychmiast lądować na szosie, po czym grożąc pistoletem zatrzymał przejeżdżający samochód i wsiadł do niego wraz z żoną Eleną. Emil Bobu i Manea Manescu postanowili ratować się na własną rękę, więc do Tigowiste dojechała tylko dyktatorska para. Po błądzeniu wokół jakiejś fabryki zostali podobno aresztowani przez milicjantów, którzy przekazali ich rumuńskim żołnierzom, a ci odstawili ich do koszar w Tirgowiste. Niedługi czas potem przyleciał tam śmigłowcem minister obrony narodowej Rumunii, generał Victor Stănculescu, który po ucieczce dyktatora z Bukaresztu “cudownie” ozdrowiał i rozciął gips na nodze.

Stănculescu przygotował proces sądowy dla dyktatorskiej pary, który od początku do końca był farsą. Podczas rozprawy adwokat dyktatora ciągle mówił, aby Ceausescu przyznał się do winy. Sędziami byli wysocy ranga oficerowie rumuńskiej armii i jeden pułkownik ze Służby Bezpieczeństwa Securitate. 25 grudnia 1989 r. Ceaușescu i jego żona zostali skazani na śmierć przez rozstrzelanie.

Małżeństwu Ceausescu zarzucono zbrodnie ludobójstwa i głodzenie narodu. Po zakończonej rozprawie sądowej skazani zostali wyprowadzeni na dziedziniec koszar. Chcieli iść w kierunku śmigłowca, ale żołnierze popchnęli ich pod mur. Jeden z członków plutonu egzekucyjnego 27-letni żołnierz Dorin Cârlan wiele lat później udzielił wywiadu brytyjskiej gazecie The Guardian. Mówił, że minister obrony narodowej Rumunii, generał Victor Stănculescu pojawił się nieoczekiwanie w koszarach i naprędce skompletował ludzi, którzy mieli wykonać wyrok. Z relacji Carlana wynika, że Ceausescu śpiewał przed śmiercią Międzynarodówkę. Żołnierze z koszar Tirgoviste przyglądali się nerwowo egzekucji i w pewnym momencie Dorian Carlan pomyślał, że ofiar może być więcej, gdyż część żołnierzy może rzucić się na pomoc dyktatorowi. Tak się jednak nie stało. Członkowie plutonu egzekucyjnego wykonali wyrok, strzelając do skazanych z 1,5 metra! Gdy pod murem leżały dwa trupy, do roztrzęsionego Carlana podszedł generał Stănculescu, położył mu rękę na ramieniu i powiedział: “Dobrze uczyniłeś. To były wieprze”. Dziś Dorin Cârlan ma wyrzuty sumienia i czuje się napiętnowany przez społeczeństwo za niesprawiedliwy proces i egzekucję.

W czasie, gdy rumuński dyktator uciekał, w Bukareszcie powołano Front Ocalenia Narodowego, który ogłosił się nowym rządem. Komunistyczny aparatczyk i były szef rządu Rumunii w latach 1979-1982, Ilie Verdet ogłosił się premierem, ale na stanowisku przetrwał zaledwie 20 minut. Został usunięty siłą przez szefa Frontu Ocalenia Narodowego Iona Iliescu. Verdet był najprawdopodobniej najkrócej urzędującym szefem państwa w historii. Iliescu również był zawodowym aparatczykiem komunistycznej Rumuńskiej Partii Robotniczej i byłym członkiem Biura Politycznego. Miał opinię polityka proradzieckiego i dlatego został w 1971 r. usunięty przez Nicolae Ceausescu i przeniesiony na emeryturę. “Szarą eminencją” i tajnym członkiem Frontu był były rumuński premier i komunista pochodzenia francusko-niemieckiego Ion Gheorge Maurer, który w 1974 r. popadł w niełaskę i został usunięty przez Ceausescu. Najbardziej dziwaczną postacią w nowym rewolucyjnym rządzie Rumunii, był doktor fizyki na Politechnice w Bukareszcie, rumuński Żyd Petre Roman. Do dziś nie wiadomo, jak bliżej nie znany nikomu wykładowca został jedną z centralnych postaci rumuńskiej “rewolucji”. Wielu dziennikarzy śledczych twierdzi, że w dniu obalenia Nicolare Ceausescu oficerowie wywiadu wojskowego Rumuni odwiedzili Petre Romana w jego bukaresztańskim mieszkaniu i złożyli mu “propozycje nie do odrzucenia”. W zamian za duże pieniądze i stanowiska miał odgrywać rolę demokraty i liberała w nowym rewolucyjnym rządzie.

Działacze Frontu Ocalenia Narodowego w czasie rewolucji cały czas apelowali do społeczeństwa, by walczyło z “terrorystami”, jednak nigdy nie sprecyzowano, o kogo chodzi. Walki ustały 27 grudnia 1989 r. równie nagle jak się zaczęły. Do dziś toczą się spory o to, czy grudniowe wydarzenia w Rumunii były rewolucją, czy też zamachem stanu. Nigdy nie wyjaśniono kto strzelał, do kogo i dlaczego. Wielu twierdzi, że ktoś celowo “nakręcał” walki. Już w czasie trwania “rewolucji” polskie media opanowane przez działaczy ,,Solidarności” podawały że zginęło 60 tysięcy ludzi! Dziś szacuje się, że zginęły 1104 osoby, a 3321 zostało rannych. Kilku rumuńskich dziennikarzy, którzy chcieli dojść prawdy, zaginęło w tajemniczych okolicznościach. Jest także bardzo ciekawą sprawą, że do tej pory nie nakręcono w Rumunii filmu fabularnego o “rewolucji””, ani nie zrobiono inscenizacji walk, a przecież w wielu krajach przeprowadza się takowe ( choćby przykład inscenizacji Powstania Warszawskiego w Polsce czy bitew z czasów wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych). Po grudniowej rewolucji w 1989 r./ Front Ocalenia Narodowego postawił przed sądem i skazał na kary dożywotniego więzienia niewielu najbliższych współpracowników Nicolaee Ceausescu. Wśród nich znaleźli się Emila Boba, Tudora Postelnicu i Manę Manescu, którzy kilka lat później zostali objęci amnestią. Syn dyktatora i znany playboy, Nicu Ceausescu został skazany na 20 lat więzienia. Zmarł w 1996 r. po odbyciu 6 lat kary.

Krwawe wydarzenia w Rumunii obaliły znienawidzonego tyrana i wyniosły do władzy kilku zapomnianych komunistycznych aparatczyków. Prodemokratyczni członkowie Frontu Ocalenia Narodowego odeszli z rządu w 1990 r. widząc, że nowe władze Rumunii wcale nie dążą do demokratycznych reform. 20 maja 1990 r. odbyły się w Rumunii wybory prezydenckie i parlamentarne. W czasie kampanii opozycja demokratyczna była zastraszana, a jej siedziby demolowane. Nowym prezydentem Rumunii został szef Frontu Ocalenia Narodowego, Ion Iliescu. Inteligencka demokratyczna opozycja zarzuciła rządowi fałszerstwo. Iliescu wezwał na pomoc górników, którzy od 13 do 17 czerwca 1990 r. spacyfikowali demokratów na ulicach Bukaresztu. Zginęło osiem osób, a setki odniosło rany. Po tych wydarzeniach nowy rumuński prezydent stracił wiarygodność w Europie, a ambasador Stanów Zjednoczonych wyjechał nawet z Bukaresztu. Te krwawe wydarzenia znane są jako “Mineriada”. Liderem górniczych bojówek był Miron Cozma, który od obalenia Nicolae Ceausescu miał bardzo dobre układy z Frontem Ocalenia Narodowego. Cozma jeszcze trzy razy był wykorzystywany przez rumuńskie władze. W 1991 r. na wezwanie prezydenta Rumunii Iona Iliescu, górnicy Cozmy przybyli do Bukaresztu i obalili rząd liberała Petru Romana. W 1998 r. Miron Cozma zerwał sojusz z postkomunistycznym prezydentem Iliescu i wstąpił do skrajnie nacjonalistycznej i faszyzującej Partii Wielkiej Rumunii. W 1999 r. oku niewygodny Cozma został skazany na 18 lat więzienia za zorganizowanie “Mineriady” w 1991 roku, mimo że w sądzie jasno dawał do zrozumienia, że działał na polecenie prezydenta Rumunii Iona Iliescu! Po wielu prawnych perturbacjach Cozma opuścił więzienie 2 grudnia 2007 r. Dziś uważa się za osobę pokrzywdzoną i brutalnie zmanipulowaną przez postkomunistów z Frontu Ocalenia Narodowego.


W 2017 młodzi rumuńscy prokuratorzy oskarżyli byłego prezydenta Rumunii, Ioana Iliescu i byłego premiera Petre Romana o ludobójstwo w sprawie spacyfikowania przez górników antyrządowych manifestacji w Bukareszcie 3 czerwcu 1990 r. Postępowanie karne w tej sprawie toczy się do dziś Jest rzeczą oczywistą ze Ion Iliescu i Petre Roman są winni tych krwawych zamieszek, ale oskarżanie ich o ludobójstwo jest rzeczą co najmniej dziwną, nieracjonalną, a nawet śmieszną.


Po obaleniu Nicolae Ceausescu w Rumunii zaczął rozkwitać ruch nacjonalistyczny, na którego czele stanął ulubieniec obalonego dyktatora, wybitny poeta Corneliu Vadim Tudor. Nacjonalistyczne bojówki atakowały i biły członków mniejszości narodowych w Rumunii — Węgrów i Romów oraz demolowały ich domy i siedziby stowarzyszeń. W 2000 r. uzyskał w wyborach prezydenckich 27% głosów, co pozwoliło mu wejść do drugiej tury, w której przegrał z urzędującym prezydentem i przywódcą grudniowej rewolucji Ionem Iliescu. Dziś wiadomo, że wybory prezydenckie były tak “ustawione”, aby Tudor odgrywał rolkę radykalnego nacjonalisty i wręcz faszysty przeciwnego demokracji i integracji z Unią Europejską. Taka taktyka opłaciła się, gdyż urzędujący prezydent Ion Iliescu mógł przedstawić się społeczeństwu jako szczery i proeuropejski demokrata.


Jest paradoksem, że sporo Rumunów bardzo pozytywnie ocenia rządy Nicolae Ceausescu. Mówią, że komunizmu nie było bezrobocia, energia i gaz były tanie, a ludzie jeździli na wczasy. Zapominają o jednym. Reżim Nicolae Ceausescu nie był tak naprawdę komunistyczny. To był faszyzm w marksistowskiej otoczce. Czerpał pełnymi garściami z ideologii faszystowskiej Żelaznej Gwardii, która działała w latach 30. i 40. XX w. Kult wodza, prześladowanie mniejszości węgierskiej i Romów, ciągłe odwoływanie się do rządów wybitnych średniowiecznych władców (choćby hospodara mołdawskiego Stefana III Wielkiego czy słynnego hospodara wołoskiego Vlada Draculi), są tego wymownym przykładem. Krew ofiar, którzy polegli w Rumunii w grudniu 1989 r. posłużyła wielu politykom i biznesmenom umocować się na szczytach władzy do chwili obecnej. Obecnie układ, który powstał po obaleniu Nicolae Ceausescu, nie jest już tak silny i skonsolidowany, niemniej w rumuńskiej polityce i gospodarce dużo do powiedzenia mają ci, którzy rozpętali tzw. grudniową rewolucję w 1989 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content