Przejdź do treści
Strona główna » Hugo Chavez – nowa jakość lewicy

Hugo Chavez – nowa jakość lewicy

Korekta: Kamila Szymczak

Wenezuela od obalenia dyktatora pułkownika Marcosa Pereza Jimeneza w styczniu 1958 r., była stawiana za wzór demokracji w Ameryce Łacińskiej. Rządziły na przemian dwie partie: chadecka COPEI (Chrześcijańska Partia Społeczna) i socjaldemokratyczna AD (Akcja Demokratyczna). Kraj się dobrze rozwijał, a dochód narodowy stale wzrastał. Był to jednak rozwój zdradliwy i oparty przede wszystkim na eksporcie ropy naftowej. Kwitła korupcja, a nierówności społeczne się pogłębiały. W dużych miastach powstawały bogate enklawy otoczone murami i monitorowane 24 godziny na dobę. Jednocześnie na obrzeżach miast dużo ludzi gnieździło się w slumsach. Poziom życia biedniejszej części społeczeństwa był dzięki ropie wprawdzie wyższy niż w innym krajach latynoameryki, ale nie dawał dużej grupie ludzi możliwości wyrwania się z zaklętego kręgu biedy.

W 1988 r. w miastach Wenezueli z powodu neoliberalnej polityki rządu wybuchły gwałtowne rozruchy. Zamieszki te były największym tego typu wydarzeniem w historii kraju. Według rządu zginęło 276 osób, choć jego krytycy podawali, że ponad 2 tysiące (liczba ofiar zwiększyła się pod odnalezieniu masowych grobów ofiar represji ze strony rządu). Wydarzenia El Caracazo stały się mitem założycielskim ruchu Hugo Chaveza. W późniejszym czasie kilku wojskowych przyznało się publicznie do pogwałcenia praw obywatelskich. Po ustaniu zamieszek prezydent Wenezueli Jaime Lusinchi obiecał gruntowne reformy socjalne, które nigdy jednak nie weszły w życie. W 1992 r. świat doznał szoku na wieść, że nieznany nikomu ppłk. Hugo Chavez dokonał w Wenezueli nieudanego zamachu stanu, usiłując obalić socjaldemokratycznego prezydenta Carlosa Andresa Pereza. Telewizję obiegły obrazy jak z Gwiezdnych wojen – samoloty latające między drapaczami chmur i strzelające do siebie. Zamach stanu się nie udał, a Chavez został na 2,5 roku uwięziony. Media i politycy z całego świata zastanawiali się kim jest ten niepozorny, krępy podpułkownik.

Hugo Chavez urodził się 28 lipca 1954 r. w biednej rodzinie nauczycielskiej w miejscowości Sabaneta. Był prawnukiem jednego z organizatorów powstania z roku 1922, Pedro Pereza Delgado (1881-1924), który zbuntował się przeciwko ówczesnemu okrutnemu dyktatorowi – generałowi Juanowi Vicente Gomezowi. Hugo Chavez kochał przyrodę i zwierzęta, a po lekcjach w szkole podstawowej sprzedawał cukierki na ulicach Sabanety, aby podreperować rodzinny budżet. W wieku 15 lat Chávez przeniósł się do większego miasta, Barinas, gdzie uczęszczał do liceum Daniela Florencio O’Leary. W tym okresie  Chávez pisał wiersze, opowiadania i dramaty.  W wieku 17 lat porzucił naukę w liceum i wstąpił do wenezuelskiej armii. Powodem był zły stan finansów jego rodziny. Niedługo potem rozpoczął naukę jako kadet w Akademii Wojskowej. Już w szkole wojskowej młody Chavez miał lewicowe poglądy, ale bardzo starannie je ukrywał. Nie chciał mieć kłopotów z przełożonymi. Ponadto jego rodzice byli religijnymi katolikami i popierali chadecką partię COPEI. W 1974 r. Chávez wraz z innymi kadetami wyjechał do Ayacucho w Peru, aby uczcić 150 rocznicę bitwy o to miasto. Osobiście powitał ich lewicowy prezydent Peru, generał Juan Velasco Alvarado, który wręczył każdemu z nich książeczkę La Revolución Nacional Peruana (Peruwiańska Rewolucja Narodowa). Kadeci byli pod wrażeniem bliskich związków armii Peru ze społeczeństwem. Chávez zachował książkę i stale nosił ją przy sobie. Odebrano mu ją dopiero przy aresztowaniu, po obaleniu podczas nieudanego zamachu stanu z 1992 r. Dwadzieścia lat później, już jako prezydent, Chávez zdecydował o wydrukowaniu milionów egzemplarzy Konstytucji Boliwariańskiej – był to po części hołd dla daru Juana Velasco Alvarado. W 1977 r. Chávez utworzył tajną lewicową Armię Wyzwolenia Ludu Wenezueli. W 1978 r. ubrany w mundur armii wenezuelskiej, spotkał się z ówczesnym lewicowym kandydatem na prezydenta José Vicente Rangelem. Wenezuelscy generałowie dowiedzieli się o tym spotkaniu i zagrozili Chavezowi usunięciem z armii. Według ówczesnego prawa Wenezueli oficerowie, podoficerowie i żołnierze nie mieli bowiem prawa do angażowania się w politykę. Sprawa została zamieciona pod dywan dzięki przyjaźni Chaveza z wysoko postawionymi generałami wenezuelskiej armii.  

17 grudnia 1982 r. doszło do wydarzenia, które jest uważane za początek Ruchu Boliwariańskiego. Tego dnia Chávez i koledzy-oficerowie spotkali się pod drzewem w Samán de Güere. Tam uroczyście złożyli przysięgę, że będą walczyć z niesprawiedliwością i korupcją w kraju. 14 lipca 1983 r. Chávez wraz z innymi oficerami utworzył tajną  „Boliwariańską Armię Rewolucyjną” (EBR-200-„Revolutionary Bolivarian Army”), która skupiała kilkudziesięciu oficerów wenezuelskiej armii i sporo działaczy lewicy. Wywiad wojskowy Wenezueli wiedział o tych działaniach, ale zupełnie je zlekceważył, uznając to przejaw bufonady tak typowej dla wielu latynoamerykańskich wyższych wojskowych. Mało tego w 1988 r. na wniosek Wywiadu Wojskowego Chávez objął funkcję asystenta szefa Bezpieczeństwa Narodowego i Rady Obrony, generała Rodrígueza Ochoy przy prezydencie Jaime Lusinchim i przeniósł się do biura w pałacu Miraflores. Podczas zamieszek El Caracazo w 1988 r. Chavez był zszokowany brutalnością wojska i policji. W Pałacu Prezydenckim Miraflores gwardziści w rozmowie z Chavezem zadeklarowali chęć zamach stanu, ale ostrożny Chavez obrócił wszystko w żart. 6 grudnia 1989 r. Chávez wraz z innymi wyższymi oficerami został niespodziewanie aresztowany pod zarzutem spiskowania. Po kilku dnia wszyscy zostali zwolnieni z aresztu z powodu braku dowodów. Nasuwa się pytanie, czy prezydent Wenezueli socjaldemokrata Carlos Andres Perez nie wierzył w żaden spisek, czy też był celowo wprowadzany w błąd przez szefa wojskowego wywiadu Wenezueli.

Na wszelki wypadek Hugo Chávez po zwolnieniu z aresztu został przeniesiony na prowincjonalnych garnizonów, najpierw do Maturin, a potem do  Cumany, gdzie miał zajmować się wyłącznie nudna pracą biurową. W 1991 r. niespodziewanie Chavez został mianowany podpułkownikiem i otrzymał przydział do 42. Brygady Spadochroniarzy w Maracay, gdzie w niedługim czasie został dowódcą. Pewien oficer podejrzewający Chaveza o spisek wysłał wiadomość do siedziby wywiadu wojskowego, ale został wyśmiany i odesłany do lekarza-psychiatry! Wielu historyków twierdzi że Chavez od lat 70. XX w. miał mocne układy w wywiadzie wojskowych, dzięki czemu nigdy nie udowodniono mu przynależności do lewicowej organizacji i spiskowania przeciwko rządowi.

W nocy 4/5 lutego 1992 r. Chavez niespodziewanie dokonał zamachu stanu. Pucz się nie udał, gdyż buntownicy posiadali poparcie zaledwie 10% jednostek wojskowych Wenezueli. W czasie walk zginęło 14 żołnierzy. Chavez i wielu oficerów zostało aresztowanych, ale w kraju wybuchły demonstracje poparcia dla rebeliantów. W 1993 r. parlament odwołał prezydenta Carlosa Andresa Pereza ze względu na korupcję i sprzeniewierzenie funduszy państwowych. Po opuszczeniu więzienia w 1994 r. Hugo Chavez przysiągł nowemu prezydentowi Wenezueli Rafaelowi Caldera, że odtąd będzie walczył tylko legalnymi środkami. Słowa dotrzymał. Skonsolidował Ruch Boliwariański i niespodziewanie wygrał wybory prezydenckie w 1998 r. z poparciem na poziomie 56,2 %. Na Chaveza głosowali przede wszystkim robotnicy i niższa klasa średnia.

Pierwsza prezydencja charakteryzowała się umiarkowaną polityką. Nie było w ogóle mowy o komunizmie i marksizmie-leninizmie. Chávez współpracował z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i zachęcał zagraniczne firmy korporacje do inwestowania w Wenezueli. Jednocześnie dokonał wiele ważnych reform, jak przerwanie prywatyzacji państwowych gospodarstw rolnych, systemu ubezpieczeń społecznych, przemysłu aluminiowego i sektora naftowego oraz ograniczył wydobycie wenezuelskiej ropy naftowej. Uruchomił także program społeczny pod nazwą Plan Bolivar 2000. Udział w nim wzięła wenezuelska armia, która remontowała drogi i szpitale. Wojskowi lekarze oferowali bezpłatną opiekę medyczną, a z garnizonowych magazynów sprzedawano żywność po niskich cenach. Jeszcze nigdy w historii żadnego kraju Ameryki Łacińskiej armia nie angażowała się tak społecznie. W grudniu 1999 r. w wyniku referendum 72% głosujących opowiedziało się za przyjęciem nowej konstytucji, która zwiększała ochronę Indian, kobiet i dzieci, ustanawiała powszechne prawo do edukacji, mieszkań, opieki zdrowotnej i żywności oraz  wydłużała kadencję prezydenta z 5 do 6 lat. Republika Wenezueli  została przemianowana został na Boliwariańską Republikę Wenezueli.

W 2000 r. Hugo Chavez ponownie wygrał wybory, tym razem z poparciem na poziomie 59,76 %. Krótko po zapewnieniu sobie drugiej kadencji Hugo Chavez zawarł sojusz z komunistycznym przywódcą Kuby Fidelem Castro i za pomocą dekretów wdrożył reformę rolną. Wywołało to ogromne zaniepokojenie wenezuelskiej arystokracji  biznesu. W 2001 r. doszło do protestów członków klasy średniej w związku z reformą szkolnictwa, która zakładała ograniczenie funkcjonowania prywatnych szkół. Pojawiła się także prawicowa opozycja w armii.

11 kwietnia 2002 r. w Caracas doszło do masowych protestów opozycji, a w konsekwencji do wojskowego zamachu stanu pod przywództwem wiceadmirała Ramireza Péreza. Chávez został aresztowany w Pałacu Prezydenckim Miraflores i przewieziony przez puczystów do La Orchila. Nowym prezydentem rządu tymczasowego ogłosił się biznesmen Pedro Carmona, który zniósł konstytucję z 1999 r. i rozwiązał parlament, Sąd Najwyższy oraz odwołał gubernatorów i burmistrzów miast. Zwolennicy Chaveza tłumnie wyszli na ulice protestując przeciwko zamachowi stanu.  Żołnierze lojalni wobec rządu odbili pałac oraz  uwolnili Cháveza z koszar w La Orchila. 14 kwietnia 2002 r. osamotniony Pedro  Carmona złożył rezygnację z urzędu prezydenta i został umieszczony w areszcie domowym, skąd w tajemniczy sposób uciekł do ambasady Kolumbii w Caracas, a stamtąd do Miami. Administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych George’a Busha seniora przyznała wprost, że była zaangażowana w próbę obalenia Chaveza i od wielu miesięcy miała kontakt z wenezuelską opozycją.

Po nieudanym puczu Chávez rozpoczął wdrażanie reform w kierunku latynoamerykańskiego socjalizmu. Całkowicie znacjonalizował przemysł naftowy, rozpoczął kampanię mająca na celu naukę czytania i pisania dla dorosłych Wenezuelczyków, program ochrony religii katolickiej, ziemi, kultury i praw Indian. W 2004 r. prawicowej opozycji udało się doprowadzić do referendum w celu odwołania Chaveza z urzędu prezydenta, jednak 59% Wenezuelczyków wyraziło swoje poparcie dla uśmiechniętego pułkownika. Od 2003 do 2006 r. różnice społeczne w Wenezueli bardzo się zmniejszyły. Wzrósł dochód najbiedniejszej części społeczeństwa. Kraj dzięki wysokim cenom ropy naftowej zlikwidował deficyt i osiągnął nadwyżkę; bezrobocie spadło do 10%, a płaca minimalna zwiększyła się o 10%.

To spowodowało, że w 2006 r. Chavez uzyskał w wyborach reelekcję na trzecią kadencję uzyskując aż 63% poparcia. Hugo Chavez poczuł się tak pewnie że na 2009 r. ogłosił referendum w sprawie zniesienia limitu kadencji dla funkcjonariuszy państwowych, w tym prezydenta. Prezydenta poparło 54,36% głosujących, zaś przeciwko opowiedziało się 45,63%. Uszczęśliwiony Chavez wymachiwał wenezuelską flagą na balkonie pałacu Miraflores krzycząc: ,,oto ten żołnierz tego dokonał”. Niedługo po wygranych wyborach prezydenckich 2006 r. Chávez utworzył  Zjednoczoną Partię Socjalistyczną Wenezueli (PSUV), która zjednoczyła wszystkie lewicowe organizacje skupione dotychczas w Ruchu Boliwariańskim. W polityce zagranicznej Chavez zacieśnił więzi z Kubą, Nikaraguą, Boliwią i Brazylią, gdyż we wszystkich tych krajach rządzili lewicowi przywódcy. Nawiązał także bardzo dobre relacje z Rosja, Białorusią, Islamską Republika Iranu, Organizacją Wyzwolenia Palestyny oraz Koreańską Republika Ludowo-Demokratyczną. Fatalne stosunki pozostały ze Stanami Zjednoczonymi i Kolumbią. Chavez oskarżał kolumbijski rząd o szkolenie najemników wywodzących się z wenezuelskiej opozycji i wysyłanie ich do Wenezueli w celu przeprowadzania sabotażu i dywersji.  

W maju 2011 r. wykryto u Chaveza nowotwór. Udał się na Kubę w celu przeprowadzenia operacji. Wrócił niby zdrowy, ale ogromnie osłabiony. Zastanawiano się czy wystartuje w zbliżających się wyborach prezydenckim. Spekulowano co zrobi armia, a w szczególności oddana mu na śmierć i życie 100-tysięczna Gwardia Ludowa. 7 października 2012 r. odbyły się w Wenezueli wybory prezydenckie, w których po raz czwarty zwyciężył Chavez. Pokonał on stosunkiem 54% do 44% kandydata opozycji Enrique Caprilesa Radonskiego, którego żydowscy dziadkowie mieszkali w Polsce. 10 grudnia 2012 r. Chávez wyjechał na Kubę.  Lekarze w Hawanie przeprowadzili operację, ale orzekli że stan chorego nie rokuje nadziei na poprawę. 18 lutego 2013 r. Chavez został przewieziony z powrotem do Caracas, gdzie zmarł 5 marca tego samego roku. Ciało zostało zabalsamowane i wystawione w Muzeum Rewolucji w Caracas.

Po śmierci Chaveza nowym szefem państwa został dotychczasowy wiceprezydent Nicolas Maduro, który w wyborach prezydenckich 14 kwietnia 2013 r. wyborach Maduro uzyskał 50,7% głosów. Już od 2014 r. Maduro musiał mierzyć się z dużymi antyrządowymi protestami.  Pozbawiony charyzmy Hugo Chaveza, nowy przywódca Wenezueli nie radził sobie z przestępczością, korupcją i rosnącą inflacją bardzo. Sytuacja ekonomiczna kraju odbiła się na wynikach wyborów parlamentarnych, jakie odbyły się w Wenezueli 6 grudnia 2015r. Po raz pierwszy od 1998 r. wywodząca się z Ruchu Boliwariańskiego, Zjednoczona Partia Socjalistyczna Wenezueli przegrała z opozycyjną Koalicją na Rzecz Jedności Demokratycznej. W 2016 r. Wenezuela stanęła w obliczu największego kryzysu ekonomicznego od  1998 roku. Drastycznie wzrósł poziom przestępczości, powszechne stały się niedobory lekarstw, żywności, a nawet brak funduszy na dodrukowanie pieniędzy. W maju 2018 r. Nicolas Maduro został wybrany w przedterminowych wyborach prezydenckich na drugą kadencję z niespodziewanym wynikiem 68% poparcia. Opozycja zbojkotowała głosowanie, a rząd Stanów Zjednoczonych uznały wybory za sfałszowane i nałożyły sankcje gospodarcze na Wenezuelę. Prezydenta Maduro nie uznała także Unia Europejska. Uznanie większości państw zachodnich zyskał Juan Guaido, ogłoszony pełniącym obowiązki prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe. Na ulicach wenezuelskich miast doszło do gwałtownych starć policji, Gwardii Ludowej i członków Zjednoczonej Partii Socjalistycznej ze zwolennikami prawicowej i liberalnej opozycji. Mimo tak poważnego kryzysu gospodarczego i politycznego Nicolas Maduro nie ugiął się przed różnymi naciskami i nadal sprawuje urząd prezydenta Wenezueli. Nie posiada on charyzmy pułkownika Chaveza, ale cieszy się poparciem dużej części wenezuelskiego społeczeństwa, a także Chińskiej Republiki Ludowej, Syrii, Iranu, Kuby, Nikaragui, Korei Północnej i wielu krajów afrykańskich. Kilka państw Ameryki Łacińskiej (Meksyk, Chile , Argentyna i od stycznia 2023 r. Brazylia) odnosi się życzliwie do wenezuelskiego przywódcy. 

W jakim kierunku podąży ,,Rewolucja Boliwariańska”? Na te pytania nie ma odpowiedzi. Zwolennicy Chaveza podkreślają, że pod jego rządami kraj bardzo się rozwinął, spadło bezrobocie, bilans płatniczy był dodatni, zbudowano szkoły i domy kultury, uruchomiono programy dożywiania dzieci i przyznawania stypendiów studentom. W większości prawicowi przeciwnicy twierdzą, że cały ten rozwój jest nadmuchany i uzależniony od ropy naftowej; że media nie są do końca wolne; że mimo niewątpliwego zwiększenia dochodu narodowego i płac, rozpleniła się korupcja i przestępczość. Prezydentura Nicolasa Maduro nie przyczynia się do zwiększenia popularności Ruchu Boliwariańskiego, ale kryzys gospodarczy zawsze jest przejściowy. Pod rządami Hugo Chaveza biedniejsza cześć wenezuelskiego społeczeństwa poczuła się panami swojego kraju. Niezaprzeczalne były i są sukcesy na polu edukacji, kultury i bardziej równego podziału dóbr ekonomicznych.

Stany Zjednoczone i międzynarodowe koncerny od wielu lat wrogo odnoszą się się do Rewolucji Boliwariańskiej. Spadek zysków naftowych boli kapitalistów. Unia Europejska utrzymująca dobre kontakty z Chavezem i Maduro, odwróciła się od tego ostatniego w 2019 r z powodu jak to powiedziano ,,nieprawidłowości wyborczych”. Ale na dzień dzisiejszy stosunki Wenezueli i UE zaczynają się poprawiać, zważywszy że opozycyjny niby-prezydent Juan Guaido okazał się bardzo mizernym politykiem. Wenezuela ma ogromny potencjał gospodarczy i ma prawo do swojej oryginalnej drogi. Wenezuelczycy w swojej historii doświadczyli wielu zamachów stanu i wojen domowych. Miejmy nadzieję że kłopoty na swoim podwórku rozwiążą tym razem przy użyciu słowa, a nie karabinu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Skip to content